czwartek, 10 lipca 2014

{Shingeki no Kyojin} Obrońca.



Witajcie ^^ Ile to już, rok od kiedy założyłam tego bloga... Chyba tak. Nieważne. Nie mam ochoty tworzyć nowego bloga tylko dlatego, żeby wystartować jakoś "lepiej". Widocznie potrzebowałam tego roku, żeby dorosnąć do pisania erotyków xD Właściwie to... Miałam zacząć do mniej znanej serii, a mianowicie od Kamigami no Asobi, ale Shingeki to chyba lepszy start :3 Także... Zapraszam na mój erotyczny debiut w paringu Ymir x Christa.
~*~
Shingeki no Kyojin - Obrońca

To miała być pierwsza noc wśród rekrutów. Ymir stała przy oknie swojego nowego lokum. Nic specjalnego, myślała. Domek budowany z drewna, w środku kilka łóżek i szaf. Była ciekawa reakcji pozostałych kadetek. Jej odpowiadała ta pustka i schludność. Doskonale oddawała charakter tego miejsca i wszystkiego co ma ich czekać w przyszłości. Nie przeszkadzała jej również samotność, która do tej pory ją otaczała. Dziewczyna wyszła szybciej z kolacji. Nie mogła znieść widoku obżerającej się wieśniaczki ukrywającej swoją prawdziwą naturę. Reszta osób również nie wydawała jej się zbyt ciekawa.
-Byleby nie trafiły tu zbyt szybko - mruknęła do siebie, przerywając świdrującą w uszach ciszę.
Stała tak jeszcze chwilę. Pozwoliła sobie na uśpienie czujności i uspokojenie nerwów.
W tym właśnie momencie w progu stanęła jeszcze jedna postać. Blond włosa, niska dziewczyna o delikatnych rysach twarzy i nikłym uśmiechu. Dokładnie lustrowała pomieszczenie. Ymir zerknęła w stronę nowoprzybyłej, a na jej usta wpełzł ledwo zauważalny uśmieszek.  
-Dobry wieczór - powiedziała nieznajoma, przekraczając próg, w swojej delikatniej rączce trzymając niewielkich rozmiarów torbę.
Odpowiedziała jej cisza i jedynie lekkie skinienie głowy. Głos blondynki był cudowny, jej delikatne, zapewne kruche ciało również.
-Chyba nie miałyśmy okazji... - zaczęła spokojnie dziewczyna, jednak nie dane jej było skończyć.
-Chyba nie - odparła oschłym głosem mulatka - Nieważne. Jestem Ymir. Ty to zapewne Christa.
Niższa z kobiet kiwnęła lekko w odpowiedzi. Brązowowłosa kadetka nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu widząc zdziwienie malujące się na twarzy nowej znajomej. Najwyraźniej ta nie zauważyła, jak ta wpatrywała się w nią cały dzień. To w sumie było dziwne, bo kilka razy nawet została obdarowana spojrzeniem niebieskich jak woda oczu i delikatnym uśmiechem. Wiedziała już wtedy do czego chce doprowadzić, wiedziała, że chce mieć tego anioła tylko dla siebie. Nieważne jakim sposobem.
-Co sprowadza kogoś takiego jak ty, do miejsca takiego jak to? - spytała spokojnym głosem, odsuwając się od okna i robiąc krok w stronę dziewczyny.
Christa przez chwilę nie odpowiadała. Nie mogła i nie miała ochoty opowiadać o sobie. Usiadła na wybranym przez siebie łóżku, zupełnie jakby to dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Tworzyło niewidzialny azyl.
-No powiedz. Pieniądze? Idee? Rodzina? Przeszłość? Przyszłość? Pragnienie? Rozpacz? - dociekała. Z każdym kolejnym pytaniem robiła krok w stronę dziewczyny.
-Ja nie chcę o tym opowiadać - szepnęła blondynka, gdy Ymir stanęła tuż przed nią. Mogłaby przysiąc, że słyszy z tej odległości przyspieszone bicie serca swojego delikatnego anioła.
-Myślę, że wojsko to nie miejsce dla takich jak ty.
Mulatka nachyliła się nad nią łapiąc kosmyk jej jasnych włosów. Zaniepokojona dziewczyna spojrzała na nią. Nie wiedziała co robić, jak zareagować. Czy powinna dopytywać? Jej nowa znajoma wydawała się teraz straszna.
-Myślę, że dam sobie radę.
-Jesteś delikatna i krucha, aniołku. Takie jak ty nie nadają się do tej roboty. Ty boisz się nawet teraz, a przecież nic jeszcze nie zrobiłam.
-Będę stawiała na swoje zmysły... I na spryt i umiejętności, które tu nabędę - Christa starała się pozostawić choć pozory odwagi.
Po tym stwierdzeniu na ustach Ymir pojawił się przerażający, wręcz upiorny uśmiech. Jedna z jej dłoni unieruchomiła ręce blondynki, drugą natomiast zasłoniła oczy dziewczyny.
-Odebrałam ci już jeden zmysł, a póki co nie masz żadnych umiejętności. Jak zamierzasz sobie z tym poradzić? - szeptała z nieukrywaną satysfakcją, delikatnie muskając skórę swojej nowej zdobyczy.
Wiedziała, że nie doczeka się odpowiedzi. Christa zdawała się być przerażona tą sytuacją i brakiem jakichkolwiek możliwości obrony. Próbowała wyszarpnąć dłonie i jakoś się oswobodzić. Starała się ocenić swoje szanse na ucieczkę.
Ymir wiedziała, że dziewczyna się boi. Czuła jej strach w drżeniu dłoni. Nie mogła się już powstrzymywać. Dotknęła swoimi ustami uchylonych warg młodej kadetki rozpoczynając długi, namiętny i wyjątkowo drapieżny pocałunek. Zmusiła nową znajomą do położenia się na łóżku, miejscu, które jeszcze przed chwilą zdawało się być całkiem bezpieczne. Sama również wdrapała się na pościel, siadając okrakiem na bezradnej dziewczynie, pozbawiając ją całkowicie szans na ucieczkę.
Dopiero wtedy odsłoniła jej oczy, które i tak pozostały zamknięte, za pewne bała się je otworzyć. Puściła też dłonie Christy. Teraz, nawet jeśli będzie chciała zrzucić z siebie mulatkę będzie to praktycznie niemożliwe.
Policzki bladej jak pościel, na której leżała, dziewczyny momentalnie zabarwiły się ostrą czerwienią, kiedy poczuła jak chude palce masują jej piersi przez materiał bluzki, a już po chwili wsuwają się pod nią, dotykając jej nagiej skóry. Czuła jak twardnieją jej sutki pod wpływem tych delikatnych i bardzo zmysłowych pieszczot. Cicho jęczała w usta napastniczki. Ta po chwili jednak przerwała pocałunek. Wtedy też niebieskie oczy nieśmiało się uchyliły, a Christa znów zobaczyła pewny sobie, perfidny wręcz uśmiech.
Dłoń mulatki zjechała na udo unieruchomionej, co wywołało kolejną falę dreszczy u dziewczyny. Po chwili kościste palce Ymir rozpinały już guziki w jej spodniach. Gdy w końcu się z tym uporała szybko wtargnęła dłonią pod bieliznę blondynki. Z zadowoleniem, ale i zdziwieniem zauważyła, że była tam już całkiem wilgotna. Czyżby naprawdę podniecały ją takie zabawy? Pomyślała i na samą tę myśl uśmiechnęła się w duchu. Ten mały, "niewinny" aniołek zdawał się być coraz bardziej intrygującą postacią w jej nowym życiu.
Zagłębiła palce w jej wnętrzu i od razu zaczęła intensywnie nimi poruszać. Odpowiedziały jej ciche jęki i westchnienia. Z czasem stawały się coraz intensywniejsze, gdyż Ymir zmieniała zarówno prędkość poruszania palców jak i ich głębokość. Czuła jak soki blondynki zaczynają spływać po jej udach. Wiedziała, że Christa jest już blisko spełnienia.
Doszła z głuchym jękiem. Fala przyjemności zalała całe jej ciało. Jeszcze nigdy się tak nie czuła. Lekko zamglonym wzrokiem wpatrywała się w mulatkę. Widziała jak ta z lubieżnym uśmiechem oblizuje palce, które jeszcze przed chwilą trzymała w jej kobiecości. Znów nachyliła się nad nią.
-Widzisz księżniczko? Nie zrobiłaś zupełnie nic. Za którymś razem możesz nie trafić na kogoś tak uprzejmego jak ja. Jestem w stanie cię ochronić. Ochronię cię przed każdym. Każdym poza sobą - odparła, a lubieżny uśmiech nie schodził z jej twarzy.
Wstała i podeszła do okna.
-Lepiej szybko się pozbieraj, księżniczko. Za chwilę powinna wpaść tu cała reszta z kolacji - jej głos brzmiał szorstko, a Christa nie wiedziała jak ma odebrać całe to zajście. Nie miała pojęcia jak to wszystko potoczy się dalej.
~*~

I to by było na tyle jeśli chodzi o pierwsze opowiadanie. 
Jak tylko będę miała czas, to zadbam o jakąś bardziej dopracowaną szatę graficzną... Obiecuję ^^